10 najdziwniejszych potraw na świecie

Uwaga, jeżeli akurat coś jecie, polecam przełożenie czytania posta na później ;) Wrażliwców też przestrzegam, bo zdjęcia bywają niezbyt "apetyczne", a miejscami wręcz obrzydliwe!

Ale myślę, że lubicie tego typu zestawienia. Pojawiły się już one niejednokrotnie na moim blogu i myślę, że jeszcze nie raz je zobaczycie.

Zaczynamy!


Fugu


Fugu to japońska trująca ryba, która mimo swojej toksyczności uchodzi za kulinarny rarytas. Uśmierciła już wielu swoich koneserów, ale mimo wszystko nadal kusi niepowtarzalnie delikatnym smakiem. 
Tylko dobrze wykwalifikowany szef kuchni potrafi przyrządzić rybę tak, że pozostaje w niej jedynie minimalna ilość trucizny wywołująca jedynie uczucie kłucia i drętwienia języka i warg. Podczas paraliżu ofiara zatrucia jest w pełni świadoma tego, co się dzieje. Najczęściej dochodzi do śmierci przez uduszenie. Co roku ryba fugu jest ostatnim posiłkiem dla około 300 ludzi.


Casu marzu
Casu marzu to zgniły ser owczy nafaszerowany larwami muchy serowej. Ser ten je się na Sardynii. Serowarzy pozostawiają go na świeżym powietrzu, pozwalając muchom nieść w nim jaja, z których wkrótce wykluwają się powodujące fermentację larwy. Kiedy stopień fermentacji jest zadowalający, casu marzu kroi się, rozsmarowuje na płaskim, tradycyjnym chlebie pane carasau i podaje z mocnym, czerwonym winem. W smaku, przysmak ten przypomina mocno dojrzały ser Gorgonzola. Jest bardzo miękki i wilgotny (sączy się z niego płyn zwany "lagrima" - łzy).  Sardyńczycy wierzą, iż ten nietypowy, lokalny specjał jest afrodyzjakiem. Niektórzy przed zjedzeniem sera wydłubują robaki, lecz wielu uważa, iż to właśnie one nadają mu niezwykły smak. 

Należy pamiętać, że owe robaczki mogą powodować przewlekłe infekcje. Mieszkańcy Sardynii, spożywają jednak casu marzu od setek lat. Obecnie na Sardynii produkuje się około 100 tys. kilogramów tego sera rocznie. Kosztuje on około 20 € za kilogram.

Balut

Specjał, znany również jako "jajko z nogami", pochodzi z Filipin. Zapłodnione kacze jajo wystawia się na słońce, by przyspieszyć jego rozwój. Po dziewięciu dniach jajo delikatnie się podgotowuje i jest gotowe do spożycia. Zarodek ma już wykształcone kości, dziób. Zawartość jaja je się łyżeczką, prosto ze skorupki. Odrażający przysmak sprzedawany jest przez ulicznych sprzedawców, którzy trzymają go w kubełkach z piaskiem. 

Danie jest również popularne w Kambodży. Balut to podobno silny afrodyzjak.

Hakarl
Anthony Bourdain, znany z jedzenia najdziwniejszej żywności na świecie, twierdzi, że hakarl jest najbardziej obrzydliwą rzeczą, jaką kiedykolwiek jadł. Jest to islandzka potrawa z rekina, który zaraz po złapaniu, zakopywany jest pod ziemią na okres od 2 do 6 miesięcy.
Islandczycy czekają, aż mięso się rozłoży, po czym wykopują je, kroją na kawałki i tak podają do jedzenia. Hakarl ma silny zapach amoniaku i bardzo intensywny smak. W islandzkich sklepach można przez cały rok kupić pokrojone w kostkę i nadziane na wykałaczki kawałki rekina.

Zupa z ptasiego gniazda
Rosół w chińskiej wersji? Zupa z ptasich gniazd. Zupę tę, przyrządza się z gniazd rybitw (salangane). Ptaki te robią gniazda z jadalnych wodorostów, sklejonych ze sobą ikrą rybią i własną śliną - zupa smakuje jak zupa rybna. Inna zupa z ptasich gniazd powstaje dzięki ptakom podobnym do jaskółek zamieszkującym jaskinie Malajów i Indochin. Te ptaszki konstruują swoje gniazda wyłącznie ze śliny. Ich bogate w fosfor gniazda dostępne są jednak tylko dla bardzo zamożnych. Danie takie kosztuje w restauracji od 500 do 1000 dolarów. Dlaczego tak drogo? To podobno mocny afrodyzjak.

Sannakji
Dzięki popularności sushi i sashimi, nikt już nie uważa jedzenia surowych owoców morza za wyzwanie. Jednak koreańskie danie sannakij różni się nieco do sushi, gdyż w tym przypadku owoce morza nie są wcale martwe. Małe, żywe ośmiornice są krojone i polewane olejem sezamowym. Kiedy potrawa ląduje na talerzu macki nadal się wiją, a w buzi przyklejają się do podniebienia. Jeśli przyssawki przyczepią się do przełyku, mogą powodować uduszenie. Potrawa podawana jest wyłącznie na odpowiedzialność klienta. To coś dla prawdziwych ryzykantów.

Durian

Durian, zdaniem mieszkańców Azji, jest najsmaczniejszym ze wszystkich owoców. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dla większości Europejczyków jego miąższ jest nie do przełknięcia. Decydujące znaczenie ma tu zapach. Owoc pachnie intensywnie. "Pachnie" to zresztą bardzo delikatne określenie. Durian zdecydowanie śmierdzi. I to w dodatku padliną.  Słodkawa, ostra woń roznosi się na odległość kilkuset metrów od straganów, na których leżą owoce. Niektórzy twierdzą nawet, że na ten "niezwykły aromat" składa się zapach przepoconych skarpetek, zapsutego mięsa i smażonej cebuli. 

Escamoles

Małe, białe fasolki widoczne na fotografii, to jajka gigantycznych czarnych mrówek, które żyją w Meksyku. Jajka mają podobno maślany i lekko orzechowy posmak.

Pieczone robale
Z wyjątkiem Północnej Ameryki i Europy pieczone robale wcale nie są uznawane za obrzydliwe dania. W Azji są postrzegane jako bardzo popularna przekąska. Owady bywają podawane zarówno jako przekąski, jak i dania główne, czy desery.
Uznawane za prawdziwy rarytas. Smażone tarantule sprzedawane są w Kambodży jako przekąski. Ptaszniki smażone są w całości – nogi, kły, oczy, korpus i przyrządza się je na chrupiąco, doprawiając czosnkiem i solą. W smaku nieco podobne są do świerszczy czy kurczaka. Koszt jednej wysmażonej tarantuli to około 25 groszy. Podczas spożywania pająka należy mieć się na baczności, bowiem oprócz mięsnych odnóży, w środku nadal znajdują się jego wnętrzności i odchody.


Ser­nik z ali­ga­to­ra
Czy na­praw­dę da się po­łą­czyć ali­ga­to­ra i pysz­ny ser­nik? Na pewno się da. Do­wo­dzą tego cza­ro­dzie­je kuch­ni z Lu­izja­ny, którzy ofe­ru­ją pi­kant­ne cia­stecz­ka se­ro­we z mie­lo­nym mię­sem ali­ga­to­ra i sosem kre­wet­ko­wym.

Do tego wszystkiego dochodzą również zjadane przeróżne części zwierząt od oczu po ... W Polsce też znalazło by się kilka potraw, których cudzoziemcy nie chcieli by spróbować, mowa tu o flaczkach czy kaszance, a nawet bigosie. Co kraj to obyczaj ;) Również pod względem kulinarnym! Której z tych potrawy nie zjedlibyście za żadne skarby?? 

źródła: http://podroze.gazeta.pl/, haacked.com, www.onthehorizon.pl, mywanderlist.com, http://podroze.onet.pl/, hongkongdreaming.pl, www.sadistic.pl, en.wikipedia.org, randomstory.org, http://kuchnia.wp.pl/, http://gadzetomania.pl/, http://gotowanie.onet.pl/

Komentarze

  1. OMG this pictures are just amazing.
    Everything look so delicious, I feel like I want to eat all this yummy things :)
    Great post as always.
    xoxo
    http://stunningchic.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks! I do not all look delicious, but a matter of taste;) Regards :)

      Usuń
  2. O matko. Ale ohyda. Szczególnie te z jajami kaczymi. Hoduje papugi i nie raz zdarzało się że jakieś maleństwo nie przeżyło. Przy każdym płacze jak przy swoim własnym maluchu. A tutaj się je. Jeszcze ogólnie od 2 lat jestem wegetarianką i ogólnie nie wyobrażam sobie jeść ładnie zapakowanej szynki, a co dopiero jakieś robale czy aligatora. Fajny artykuł. Powalił mnie ser z larwami much;)
    pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dodatkowo mogły Cie te zdjęcia obrzydzić jeżeli jesteś wegetarianką. Coraz więcej się o Tobie dowiaduje :) Ale mnie też te zdjęcia wydawały się okropne miejscami... Nie wiem jak można jeść "coś co się rusza".... Pozdrawiam!

      Usuń
    2. " Ty jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz" ;)

      Usuń
    3. Mam nadzieje, że jeszcze wielu się dowiem :)

      Usuń
  3. These look like so unusual - I am a pretty fussy eater, but these still look interesting haha!!

    http://findmethoseheels.blogspot.co.uk/
    *I follow bloggers back on Bloglovin'*

    x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I am glad that you were interested in these dishes;) Regards

      Usuń
  4. Jezus Maria xd Nawet kijem nie dotknęłabym żadnej z tych potraw ;D Ja nawet polskich flaków, czy kaszanki nienawidzę ;p To "jedzenie" zdecydowanie wydaje mi się anormalne :D Pozdrawiam i zapraszam na nowego bloga, a mianowicie na prolog :>
    among-the-people.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he masz całkowitą racje spasował post w tytuł bloga idealnie :D Dziękuje za komentarz, chętnie zajrzę ale troszkę później. Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Boże ;-; No... akurat jak ostrzegałaś na początku, by nie jeść, albo przeczytać posta później, to nie posłuchałam, co poskutkowało tym, że o mało co nie zwróciłam zawartości talerza na biurko ... Ja nawet bym tego nie dotknęła, co dopiero zjadła! Wszystko było okropnie obrzydliwe, więc nie ma co wybierać nad numerem jeden. Bleeee. http://www.swagtrendy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz! Mogę Ci jednak uspokoić, że już więcej takich okropieństw nie będzie :) (no może oprócz produkcji parówek w następnym poście;) Pozdrawiam Cie serdecznie!

      Usuń
  6. Wszystkie zdjęcia były "lekko" odrażające. Nigdy, ale to przenigdy nie zjadłabym żadnego z tych świństw :Phttp://fairytaledreamcloudeen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, no cóż post wyjątkowo obfitował w "niezachęcające do konsumpcji" zdjęcia ;)

      Usuń
  7. I could not eat any of this.
    http://sophialastyles.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I agree :) Thanks for the comment and best regards!

      Usuń

Prześlij komentarz